Sny przejrzystości – Tybetańska Joga Snu i Śnienia

tibetan-dream-yoga-feature

Wiele osób interesuje się świadomym śnieniem (dalej- LD). Dla wielu z nich jest to „zbiór technik” pomagających wywoływać te stany. To mocno błędne rozumienie ale o tym w innej notce 🙂

Pojawia się bardzo podstawowe i ważne pytanie- jaki jest cel praktykowania LD? Wymienia się kilka- jednym z nich jest rzekomy rozwój duchowy. Sam pomysł takiego rozwoju poprzez pracę ze snem i śnieniem jest szlachetny, ale niestety praktyka LD rzadko prowadzi w tym kierunku.

Bardzo interesującym w tym obszarze temat jest Tybetańska Joga Snu i Śnienia (odsyłam do książki pod tym samym tytułem autorstwa T. W. Rinpocze). Są praktyki buddyjskie nakierowane na wnoszenie do snu i śnienia stanu medytacji, które nazywa się „snami przejrzystości” (LD też mogą się pojawiać ale są celem drugorzędnym). Przejrzystość w tym kontekście odnosi się do medytacyjnego stanu spokoju i jasności umysłu, który przejawia się we śnie. Przejrzystość nie jest więc tożsama z „zdawaniem sobie sprawy z tego że się śni”. Oto przykład snu przejrzystości:

„Jestem z koleżanką na jakiś spotkaniu. Przy stole siedzą ludzie. Koleżanka mówi, że boi się ciszy. Ja mówię natomiast, że nie ma się czego bać. Zamykam oczy, relaksuję się i mówię do niej szeptem, żeby wsłuchała się w ciszę. I wtedy spostrzeże, że  nie jest ona „niczym”, a ma też swój dźwięk- wrażenie ciągłości świadomości. Przez cały czas mówiąc to, sam to robię- słucham ciszy i zapadam się w przyjemny błogostan i trwam w nim.”

W tym śnie nie wiedziałem, że śnie, ale nie ma to absolutnie żadnego znaczenia, ponieważ taki sen jest wielokrotnie bardziej wartościowy (z punktu widzenia rozwoju duchowego) niż „zwykły LDek”. Inny przykład:

Pojawia się kolega i prowadzi praktykę. Ludzie nie są w pozycjach medytacyjnych, tylko jakoś tak powyginani. Niektórzy na leżąco, inni na siedząco, tacy sflaczali. Zaczynam doświadczać przestrzeni, jestem w niej obecny, zaczynam spoczywać w tym i co raz bardziej rozpływać się w świetle. Jest bardzo przyjemnie. Ciepło, spokój, lekkość, gładkość, komfort. Stan ten narasta, ja się w nim rozpływam budząc się.

W snach tych pojawiły się charakterystyczne, dla stanów medytacyjnych w ogóle, doświadczenia- wrażenie błogości, komfortu, jasności umysłu, ciągłości świadomości. W snach tego typu pojawiają się też często silne pozytywne emocje, takie jak miłość, wdzięczność, wzruszenie, pokora. Oto fragment snu który to obrazuje:

Jestem na chrzcie drugiego dziecka mojej siostry (…). Potem już z ochrzczonym dzieckiem wracamy wszyscy ziemistą drogą, całość wygląda jak taki uroczysty pochód. Jestem wzruszony wszystkim, przepełnia mnie to, płaczę/ łkam. Patrzę na to dziecko, odchylam jadwabną chust oglądając je- jest bardzo piękne. Chodzę i łkam, przepełnia mnie radość, miłość i wdzięczność, ten stan trwa ok 10 sekund.

W snach przejrzystości pojawia się też często motyw „oczyszczania”:

„sen, w którym na początku byłem zamieszany w zabójstwo i akcja dotyczyła właśnie zabójstwa i dalszego kombinowania aby ten fakt ukryć, potem byłem generałem w wojsku idącym  wraz z innymi wojskowymi, jak się potem okazało- na zbiorowe samobójstwo. Wtedy nagle stwierdziłem, że nie chcę tak, że nie chcę tamtych doświadczeń i cofnąłem się do stanu z przed tych zdarzeń zadowolony że tamte zdarzenia nie będą miały miejsca. Z jednej strony był to sen nieświadomy a z drugiej jakbym wiedział co jest grane i miał wpływ na te wydarzenia”

Czasami pojawia się motyw spotkania z Mistrzem Duchowym:

„Jestem na kursie medytacyjnym. Jestem w budynku jakimś gospodarczym czy toaletach. Obserwuję co się dzieje przez okno. Nagle do budynku wchodzi Mistrz. Wyciąga w moim kierunku ręce i błogosławi mnie. Padam na podłogę. On tłumaczy mi jak medytować w oparciu o pracę z przestrzenią serca. Czuję jak moje serce się otwiera i rozwija się stan medytacyjny- przestrzeni i błogości i odczucie błogosławieństwa”

Teraz pytanie – jak te sny się „wywołuje”? Aby to zrozumieć, należy powiedzieć skąd się biorą treść i charakter marzeń sennych. Ogólnie mówiąc- są one odbiciem naszych doświadczeń z dnia, szczególnie emocji. Można pokazać to za pomocą metafory- kiedy pojawiają się jakieś emocje, do których się „przywiązujemy” tj lgniemy do nich, „przeżuwamy je” i pozwalamy im wpływać na nas, to tak jakbyśmy brali tę emocję i wkładali do plecaka, który mamy na plecach. Ten plecak odpakowujemy we śnie wyjmując je i stają się one podstawą do tworzenia się „snów”. Aby mieć sny przejrzystości należy z tego plecaka wyjąć „brudne emocje” i włożyć przejrzystość.

Dlatego w Jodze Snu i Śnienie trening obejmuje w zasadzie dwa elementy. Po pierwsze ćwiczy się tak, aby ten balast emocjonalny był mniejszy (nie chodzi o to aby nie było emocji, ale o to żeby nie dać się im przytłoczyć). W tym celu ciągu dnia postrzegamy swoje doświadczenie jako podobne do snu (nietrwałe, ulotne, stworzone przez nas a nie obiektywne), dzięki czemu ten balast emocjonalny osłabia się. Dodatkowo przed snem jeszcze„poprawiamy” to doczyszczając resztki, poprzez wyobrażenie sobie przebiegu całego dnia- znów postrzegając go jako podobnego do snu. Po drugie, rozwija się regularnie praktykę medytacyjną, wnosząc ją co raz bardziej w codzienne życie i jednocześnie rozwija się stan medytacji podczas zasypiania. I wracając do naszej metafory- zaczyna brakować „ciężkich emocji” które można do umieścić w plecaku, ponieważ je oczyściliśmy, więc naturalne we śnie pojawia się przejrzystość.

Mogę opisać różne aspekty tego treningu- napiszcie jeśli macie jakieś życzenia.

Innym rodzajem praktyki, na wyższym poziomie, jest wnoszenie stanu medytacyjnego do snu bez marzeń sennych.

Pozdrawiam 🙂

Przytomne drzemki

Regularnie praktykując medytację, stan spokoju przenika do codziennych aktywności. Co ciekawe, w pewnej formie może wkraczać również do snu i marzeń sennych. Kolejną sferą są drzemki za dnia.

Za dnia lubię urządzać sobie takie „przytomne drzemki”. Polega to na tym, że kładziemy się i relaksujemy, jednocześnie utrzymując stan przytomności/ czujności umysłu (najpierw musimy się tego nauczyć rzecz jasna, a to inna sprawa) i pozwalamy sobie odpływać w sen. Stopniowo zaczynamy zasypiać, stajemy się co raz mniej świadomi treści naszego doświadczenia, jednak nadal utrzymujemy stan przytomności. W pewnym momencie, kiedy  jesteśmy już blisko zaśnięcia, ale jednocześnie utrzymaliśmy do tego momentu czujność, następuje moment „eksplozji” jasności i przejrzystości umysłu. Jest to taki specyficzny moment, w którym będąc już na granicy snu, ta czujność nagle zaczyna bardzo szybko narastać i „rozlewać się”, trwa to kilka sekund. I znów, kiedy nie rozproszymy się, możemy trwać w tej jasności umysłu nieprzerwanie przez np 5-10-15 minut. Jest to jakby rodzaj drzemki, ale jednocześnie z zachowaniem wrażenia przytomności. Tak jakby śpimy i nie śpimy jednocześnie 🙂 Treść doświadczenia w tym stanie jest bardzo uboga, jednak istnieje pewna świadomość otoczenia, rodzaj poczucia że drzemiemy i możemy to przerwać w każdym momencie- z resztą podczas drzemek zwyczajnych też tak jest, że jest to raczej stan pomiędzy jawą a snem niż sen jako taki.

Takie doświadczenie jest bardzo regenerujące ale jednocześnie ma ten aspekt praktyki medytacji. Im więcej i częściej to ćwiczymy tym idzie nam to łatwiej, choć oczywiście nasza zdolność do takiego drzemania zależy głównie od formy medytacyjnej w danym okresie.
Inna kwestia to wnoszenie przytomności do snu głębokiego w nocy, ale to sztuka dużo trudniejsza. Mi najłatwiej jest to robić podczas zasypiania i utrzymywać ją przez pierwsze 1-3h snu, natomiast totalnie nie wychodzi mi nad ranem, jedynie czasem podczas budzenia się. Ale podejrzewam, że tu bardzo dużo zależy od indywidualnych predyspozycji.
Pozdrawiam i polecam przytomnie drzemać 🙂