Automasaż piłką do Lacrosse

Automasaż to świetna metoda pracy z ciałem. Zwykle wykonujemy go ręką. Istnieją również różne przyrządy, tzw. masażery. Ostatnio kolega pokazał mi piłkę do Lacrosse (taki indiański sport), która „na zachodzie” używana jest głównie do masażu 🙂 Wynika to z tego, że piłka jest dość twarda, jednak zachowuje trochę elastyczności (podobnie jak kauczuk), co w połączeniu z poręcznym rozmiarem daje świetny przyrząd do masażu. Dzięki temu możemy silnie nacisnąć piłką na dany mięsień lecz nie jest o bardzo bolesne i powoli ją toczyć wzdłuż mięśnia. Można się też na piłce też położyć i przesuwać ciało. Bardzo polecam, koszt ok 20-25zł 🙂 Można kupić na allegro.

IMG_8119

Umysł ponad ciałem i oddechem to ideologia

Czasami wśród osób praktykujących medytację można usłyszeć, że jest to jedyna akceptowalna forma praktyki. Mają oni wtedy na myśli zaawansowane formy medytacji bez przedmiotu, które nie wymagają wysiłku czy kontrolowanie uwagi. Niektórzy gardzą metodami oddechowymi i fizycznymi twierdząc, że to wszystko jest stworzone przez umysł a prawdziwa praktyka jest poza umysłem. To ideologia, wynikająca z ignorancji- braku zrozumienia, że te metody nie są celem samym w sobie, a jedynie środkiem. Aby wejść w głęboki stan medytacyjny, należy stworzyć ku temu odpowiednie warunki. I wybrać metody najskuteczniejsze, najszybsze, najłatwiejsze, najbardziej powtarzalne i co najważniejsze- najbardziej odpowiednie do rodzaju przeszkód które się w danym momencie pojawiają. I stosować w zależności od potrzeby. Czasami po prostu nie jesteśmy w stanie wejść w stan obecności natychmiast. I mamy do wyboru- albo trwać w rozproszeniu udając że praktykujemy poza umysłem, albo wykorzystać umysł, żeby szybciej go przekroczyć.

Nowy Fanpage dot. New Age

Zapraszam na mój nowy fanpage, na którym naśmiewam się z New Age’u.

Jest to projekt równoległy do tego, nie rezygnuję z bloga, więc spokojnie 🙂

Prezentacja z wykładu pt „Biologiczne podstawy odmiennych stanów świadomości” na Dniach Mózgu na SWPS w Sopocie.

Wczoraj (18.03.2016r.) miałem przyjemność wygłosić wykład na Dniach Mózgu na SWPS w Sopocie, dotyczący odmiennych stanów świadomości z punktu widzenia neuronauk i kognitywistyki.

Oto prezentacja: Odmienne stany świadomości, Dni mózgu SWPS Sopot 2016- prezentacja

Artykuł – naturalizowanie jaźni

Za Dharma i okolice bardzo polecam artykuł Roberta Poczobuta „Naturalizowanie Jaźni”, do pobrania tutaj.

 

Jak zrobić buddyjską, tybetańską thankę?

Thanka (thangka) to związane z buddyzmem tybetańskim malowidło na płótnie, przedstawiające bóstwo medytacyjne. Wiszą one zwykle w świątyniach czy miejscach, gdzie spotykają się grupy medytacyjne. Abstrahując, od i religijnej i rytualnej funkcji, thanka wprowadza świetny klimat w miejscu medytacji i dodaje +5 do statusu społecznego buddysty i +3 do mocy samadhi. Dlatego też, wiele osób praktykujących buddyzm, targane duchowym materializmem, marzy o posiadaniu własnej. Problem polega na tym, że „profesjonalny” egzemplarz, czyli taki malowany ręcznie, kosztuje zwykle od 1500 do 5000zł albo i więcej.

Swego czasu zobaczyłem u znajomego taką mini-thankę domowej roboty i pomyślałem, że chciałbym sobie taką zrobić, najlepiej wielką i za 200zł. A z racji tego, że jestem osobą która potrafi realizować swoje pomysły, to tak uczyniłem.

IMG_20151114_100737_20151013_235341

 

Jak? W zasadzie potrzebne są do tego dwie rzeczy- materiał brokatowy oraz wizerunek bóstwa.

Długo zastanawiałem się, skąd wziąć materiał i ostatecznie doszedłem do wniosku, że jeżeli można gdzieś go kupić, to na pewno na Ebayu od Chińczyków. Szybki przegląd potwierdził moje odczucia. Można tam kupić materiał o różnych wzorach, w tym dokładnie ten sam, z którego szyje się oryginalne thanki. Koszt tkaniny na dużą thankę 110x63cm wyniósł mnie ok. 110zł. Do tego celu potrzebne pięć kawałków materiału 0,5m x 0,9m: trzy niebieskie, jeden czerwony i jeden pomarańczowy. Na Ebayu płaci się paypalem, przesyłka jest w domu w ok. 2-3 tygodnie. Odpowiedniego materiału należy szukać pod hasłem „brocade silk” lub „brocade material”,

Drugi krok to wydruk. Najpierw trzeba mieć odpowiedni wizerunek, w dobrej jakości. W Internecie jest sporo, zależy co nas interesuje. Ja nie mogłem znaleźć niestety nic satysfakcjonującego, dlatego ostatecznie wraz z kobietą mego serca zrobiliśmy zdjęcia thanki znajomych.

Mając odpowiedni plik, schody dopiero się zaczynają. Bowiem w większości drukarni drukują obraz na grubym płótnie, którego faktura będzie widoczna, a nam zależy na to, aby była drobna. Dodatkowo, zazwyczaj obraz pokrywają werniksem, i mimo tego że zawsze zapewniają, że mają taki matowy, to on i tak świeci.

Sedno sprawy polega zatem na znalezieniu materiału o niskiej gramaturze. Próbowałem szukać różnych materiałów jak bawełna i 114 innych, ale nic sensownego nie było. Ostatecznie zdecydowałem się na wydruk na płótnie o jak najmniejszej gramaturze jaka była, tj 180g/m2 i to był strzał w dziesiątkę. Wydruk wyszedł świetnej jakości i nie świecił się. Jego koszt to ok. 25zł. Należy pamiętać, aby zostawić poza obrazkiem niezadrukowaną ramkę minimum 3-4 centrymetry do obszycia.

Następny krok to zszycie wszystkiego. Z racji tego że nie czuliśmy się na siłach, znaleźliśmy przez grupę facebookową poświęconą szyciu osobę, która zechciała to zszyć, za ok. 50zł.

Zatem koszt całości wyniósł ok. 200zł.

Gotowa thanka, została podpisana i „pobłogosławiona” przez buddyjskiego mnicha.

 

Jak zrobić własną thankę- wersja instant:
1. Zamów od chińczyków materiał brokatowy z Ebaya, w trzech kolorach (w zależności jakie kolory chcemy)
2. Wydrukuj wizerunek bóstwa na płótnie o gramaturze 180g/m2. Zostaw niezadrukowaną ramkę ok. 3cm na obszycie.
3. Zszyj lub zleć komuś do zszycia thankę.
4. Jeżeli chcesz, daj ją do pobłogosławienia lamie.

Czy doświadczenie mistyczne jest prawdziwe? Cytaty z książki Kena Wilbera „Śmietelni nieśmiertelni”

TKW: Skąd wiesz, że Duch istnieje? Mistycy twierdzą, że istnieje, ale na jakiej podstawie opierają swoje twierdzenie?

KW: Na bezpośrednim doświadczeniu. Ich twierdzenia nie są oparte na zwykłych wierzeniach, pojęciach, teoriach lub dogmatach, lecz na bezpośrednim doświadczeniu, doświadczeniu duchowym. To właśnie oddziela mistycyzm od zwykłych, dogmatycznych wierzeń religijnych.

TKW: W takim razie co z argumentem, że doświadczenie mistyczne nie liczy się jako wiedza, gdyż nie da się go opisać, a więc nie można go przekazać?

KW: Doświadczenie mistyczne rzeczywiście takie jest – nie da się go całkowicie ubrać w słowa. Tak jest z każdym doświadczeniem. Trzeba zobaczyć zachód słońca, zjeść kawałek tortu, posłuchać Bacha – trzeba tego doświadczyć, by wiedzieć, jak to jest. Ale przecież nie wyciągamy z tego wniosku, że zachód słońca, tort czy muzyka nie istnieją czy nie liczą się. Poza tym, nawet jeśli doświadczenie mistyczne jest „niewyrażalne”, to jednak m o ż e być przekazane. To znaczy, że praktyki duchowej pod przewodnictwem mistrza duchownego można się uczyć, ale nie da się jej opowiedzieć

(…)

TKW: Doświadczenie mistyczne, które mistykowi wydaje się tak pewne, w rzeczywistości jednak może okazać się pomyłką (…).

KW: Zgadzam się, żę doświadczenie mistyczne w zasadzie nie jest bardziej pewne niż jakiekolwiek inne bezpośrednie doświadczenie (…) Innymi słowy, ten argument przeciwko wiedzy mistycznej właściwie dotyczy wszystkich rodzajów wiedzy opartej na doświadczeniu, włączajac w to nauki empiryczne. Wydaje mi się, że patrzę na księżyc, ale mogę się mylić (…) Jak to odkrywamy? Sprawdzamy na podstawie wielu doświadczeń 0- co mistycy robili zawsze, sprawdzając i analizują swoje doświadczenie przez dziesięciolecia, wieki a nawet tysiąclecia.

(…)

TKW: Twierdzisz więc, że mistycyzm w odróżnieniu od dogmatycznej religii jest naukowy, gdyż opiera się na bezpośrednich dowodach empirycznych i na badaniach.

KW: Tak, zgadza się. Mistycy nie chcą, byś brała cokolwiek na wiarę. Raczej podają ci cały zestaw eksperymentów do badania własnej świadomości i doświadczenia. Laboratorium to twój własny umysł, eksperyment – to medytacja. Sama robisz próby i porównujesz wyniki swoich badań z innymi, którzy również przeprowadzili eksperyment. Na podstawie tej wiedzy empirycznej dochodzisz do pewnych prawd ucha – do pewnych „głębokich prawd”.

 

Ken Wilber, „Śmiertelni Nieśmiertelni”, Jacek Santorski & Co, 1995, s. 102- 104

 

Previous Older Entries Next Newer Entries