Przytomne drzemki

Regularnie praktykując medytację, stan spokoju przenika do codziennych aktywności. Co ciekawe, w pewnej formie może wkraczać również do snu i marzeń sennych. Kolejną sferą są drzemki za dnia.

Za dnia lubię urządzać sobie takie „przytomne drzemki”. Polega to na tym, że kładziemy się i relaksujemy, jednocześnie utrzymując stan przytomności/ czujności umysłu (najpierw musimy się tego nauczyć rzecz jasna, a to inna sprawa) i pozwalamy sobie odpływać w sen. Stopniowo zaczynamy zasypiać, stajemy się co raz mniej świadomi treści naszego doświadczenia, jednak nadal utrzymujemy stan przytomności. W pewnym momencie, kiedy  jesteśmy już blisko zaśnięcia, ale jednocześnie utrzymaliśmy do tego momentu czujność, następuje moment „eksplozji” jasności i przejrzystości umysłu. Jest to taki specyficzny moment, w którym będąc już na granicy snu, ta czujność nagle zaczyna bardzo szybko narastać i „rozlewać się”, trwa to kilka sekund. I znów, kiedy nie rozproszymy się, możemy trwać w tej jasności umysłu nieprzerwanie przez np 5-10-15 minut. Jest to jakby rodzaj drzemki, ale jednocześnie z zachowaniem wrażenia przytomności. Tak jakby śpimy i nie śpimy jednocześnie 🙂 Treść doświadczenia w tym stanie jest bardzo uboga, jednak istnieje pewna świadomość otoczenia, rodzaj poczucia że drzemiemy i możemy to przerwać w każdym momencie- z resztą podczas drzemek zwyczajnych też tak jest, że jest to raczej stan pomiędzy jawą a snem niż sen jako taki.

Takie doświadczenie jest bardzo regenerujące ale jednocześnie ma ten aspekt praktyki medytacji. Im więcej i częściej to ćwiczymy tym idzie nam to łatwiej, choć oczywiście nasza zdolność do takiego drzemania zależy głównie od formy medytacyjnej w danym okresie.
Inna kwestia to wnoszenie przytomności do snu głębokiego w nocy, ale to sztuka dużo trudniejsza. Mi najłatwiej jest to robić podczas zasypiania i utrzymywać ją przez pierwsze 1-3h snu, natomiast totalnie nie wychodzi mi nad ranem, jedynie czasem podczas budzenia się. Ale podejrzewam, że tu bardzo dużo zależy od indywidualnych predyspozycji.
Pozdrawiam i polecam przytomnie drzemać 🙂
Reklamy

Automasaż piłką do Lacrosse

Automasaż to świetna metoda pracy z ciałem. Zwykle wykonujemy go ręką. Istnieją również różne przyrządy, tzw. masażery. Ostatnio kolega pokazał mi piłkę do Lacrosse (taki indiański sport), która „na zachodzie” używana jest głównie do masażu 🙂 Wynika to z tego, że piłka jest dość twarda, jednak zachowuje trochę elastyczności (podobnie jak kauczuk), co w połączeniu z poręcznym rozmiarem daje świetny przyrząd do masażu. Dzięki temu możemy silnie nacisnąć piłką na dany mięsień lecz nie jest o bardzo bolesne i powoli ją toczyć wzdłuż mięśnia. Można się też na piłce też położyć i przesuwać ciało. Bardzo polecam, koszt ok 20-25zł 🙂 Można kupić na allegro.

IMG_8119

Umysł ponad ciałem i oddechem to ideologia

Czasami wśród osób praktykujących medytację można usłyszeć, że jest to jedyna akceptowalna forma praktyki. Mają oni wtedy na myśli zaawansowane formy medytacji bez przedmiotu, które nie wymagają wysiłku czy kontrolowanie uwagi. Niektórzy gardzą metodami oddechowymi i fizycznymi twierdząc, że to wszystko jest stworzone przez umysł a prawdziwa praktyka jest poza umysłem. To ideologia, wynikająca z ignorancji- braku zrozumienia, że te metody nie są celem samym w sobie, a jedynie środkiem. Aby wejść w głęboki stan medytacyjny, należy stworzyć ku temu odpowiednie warunki. I wybrać metody najskuteczniejsze, najszybsze, najłatwiejsze, najbardziej powtarzalne i co najważniejsze- najbardziej odpowiednie do rodzaju przeszkód które się w danym momencie pojawiają. I stosować w zależności od potrzeby. Czasami po prostu nie jesteśmy w stanie wejść w stan obecności natychmiast. I mamy do wyboru- albo trwać w rozproszeniu udając że praktykujemy poza umysłem, albo wykorzystać umysł, żeby szybciej go przekroczyć.

Nowy Fanpage dot. New Age

Zapraszam na mój nowy fanpage, na którym naśmiewam się z New Age’u.

Jest to projekt równoległy do tego, nie rezygnuję z bloga, więc spokojnie 🙂

Prezentacja z wykładu pt „Biologiczne podstawy odmiennych stanów świadomości” na Dniach Mózgu na SWPS w Sopocie.

Wczoraj (18.03.2016r.) miałem przyjemność wygłosić wykład na Dniach Mózgu na SWPS w Sopocie, dotyczący odmiennych stanów świadomości z punktu widzenia neuronauk i kognitywistyki.

Oto prezentacja: Odmienne stany świadomości, Dni mózgu SWPS Sopot 2016- prezentacja

Artykuł – naturalizowanie jaźni

Za Dharma i okolice bardzo polecam artykuł Roberta Poczobuta „Naturalizowanie Jaźni”, do pobrania tutaj.

 

Jak zrobić buddyjską, tybetańską thankę?

Thanka (thangka) to związane z buddyzmem tybetańskim malowidło na płótnie, przedstawiające bóstwo medytacyjne. Wiszą one zwykle w świątyniach czy miejscach, gdzie spotykają się grupy medytacyjne. Abstrahując, od i religijnej i rytualnej funkcji, thanka wprowadza świetny klimat w miejscu medytacji i dodaje +5 do statusu społecznego buddysty i +3 do mocy samadhi. Dlatego też, wiele osób praktykujących buddyzm, targane duchowym materializmem, marzy o posiadaniu własnej. Problem polega na tym, że „profesjonalny” egzemplarz, czyli taki malowany ręcznie, kosztuje zwykle od 1500 do 5000zł albo i więcej.

Swego czasu zobaczyłem u znajomego taką mini-thankę domowej roboty i pomyślałem, że chciałbym sobie taką zrobić, najlepiej wielką i za 200zł. A z racji tego, że jestem osobą która potrafi realizować swoje pomysły, to tak uczyniłem.

IMG_20151114_100737_20151013_235341

 

Jak? W zasadzie potrzebne są do tego dwie rzeczy- materiał brokatowy oraz wizerunek bóstwa.

Długo zastanawiałem się, skąd wziąć materiał i ostatecznie doszedłem do wniosku, że jeżeli można gdzieś go kupić, to na pewno na Ebayu od Chińczyków. Szybki przegląd potwierdził moje odczucia. Można tam kupić materiał o różnych wzorach, w tym dokładnie ten sam, z którego szyje się oryginalne thanki. Koszt tkaniny na dużą thankę 110x63cm wyniósł mnie ok. 110zł. Do tego celu potrzebne pięć kawałków materiału 0,5m x 0,9m: trzy niebieskie, jeden czerwony i jeden pomarańczowy. Na Ebayu płaci się paypalem, przesyłka jest w domu w ok. 2-3 tygodnie. Odpowiedniego materiału należy szukać pod hasłem „brocade silk” lub „brocade material”,

Drugi krok to wydruk. Najpierw trzeba mieć odpowiedni wizerunek, w dobrej jakości. W Internecie jest sporo, zależy co nas interesuje. Ja nie mogłem znaleźć niestety nic satysfakcjonującego, dlatego ostatecznie wraz z kobietą mego serca zrobiliśmy zdjęcia thanki znajomych.

Mając odpowiedni plik, schody dopiero się zaczynają. Bowiem w większości drukarni drukują obraz na grubym płótnie, którego faktura będzie widoczna, a nam zależy na to, aby była drobna. Dodatkowo, zazwyczaj obraz pokrywają werniksem, i mimo tego że zawsze zapewniają, że mają taki matowy, to on i tak świeci.

Sedno sprawy polega zatem na znalezieniu materiału o niskiej gramaturze. Próbowałem szukać różnych materiałów jak bawełna i 114 innych, ale nic sensownego nie było. Ostatecznie zdecydowałem się na wydruk na płótnie o jak najmniejszej gramaturze jaka była, tj 180g/m2 i to był strzał w dziesiątkę. Wydruk wyszedł świetnej jakości i nie świecił się. Jego koszt to ok. 25zł. Należy pamiętać, aby zostawić poza obrazkiem niezadrukowaną ramkę minimum 3-4 centrymetry do obszycia.

Następny krok to zszycie wszystkiego. Z racji tego że nie czuliśmy się na siłach, znaleźliśmy przez grupę facebookową poświęconą szyciu osobę, która zechciała to zszyć, za ok. 50zł.

Zatem koszt całości wyniósł ok. 200zł.

Gotowa thanka, została podpisana i „pobłogosławiona” przez buddyjskiego mnicha.

 

Jak zrobić własną thankę- wersja instant:
1. Zamów od chińczyków materiał brokatowy z Ebaya, w trzech kolorach (w zależności jakie kolory chcemy)
2. Wydrukuj wizerunek bóstwa na płótnie o gramaturze 180g/m2. Zostaw niezadrukowaną ramkę ok. 3cm na obszycie.
3. Zszyj lub zleć komuś do zszycia thankę.
4. Jeżeli chcesz, daj ją do pobłogosławienia lamie.

Previous Older Entries Next Newer Entries