Czy doświadczenie mistyczne jest prawdziwe? Cytaty z książki Kena Wilbera „Śmietelni nieśmiertelni”

TKW: Skąd wiesz, że Duch istnieje? Mistycy twierdzą, że istnieje, ale na jakiej podstawie opierają swoje twierdzenie?

KW: Na bezpośrednim doświadczeniu. Ich twierdzenia nie są oparte na zwykłych wierzeniach, pojęciach, teoriach lub dogmatach, lecz na bezpośrednim doświadczeniu, doświadczeniu duchowym. To właśnie oddziela mistycyzm od zwykłych, dogmatycznych wierzeń religijnych.

TKW: W takim razie co z argumentem, że doświadczenie mistyczne nie liczy się jako wiedza, gdyż nie da się go opisać, a więc nie można go przekazać?

KW: Doświadczenie mistyczne rzeczywiście takie jest – nie da się go całkowicie ubrać w słowa. Tak jest z każdym doświadczeniem. Trzeba zobaczyć zachód słońca, zjeść kawałek tortu, posłuchać Bacha – trzeba tego doświadczyć, by wiedzieć, jak to jest. Ale przecież nie wyciągamy z tego wniosku, że zachód słońca, tort czy muzyka nie istnieją czy nie liczą się. Poza tym, nawet jeśli doświadczenie mistyczne jest „niewyrażalne”, to jednak m o ż e być przekazane. To znaczy, że praktyki duchowej pod przewodnictwem mistrza duchownego można się uczyć, ale nie da się jej opowiedzieć

(…)

TKW: Doświadczenie mistyczne, które mistykowi wydaje się tak pewne, w rzeczywistości jednak może okazać się pomyłką (…).

KW: Zgadzam się, żę doświadczenie mistyczne w zasadzie nie jest bardziej pewne niż jakiekolwiek inne bezpośrednie doświadczenie (…) Innymi słowy, ten argument przeciwko wiedzy mistycznej właściwie dotyczy wszystkich rodzajów wiedzy opartej na doświadczeniu, włączajac w to nauki empiryczne. Wydaje mi się, że patrzę na księżyc, ale mogę się mylić (…) Jak to odkrywamy? Sprawdzamy na podstawie wielu doświadczeń 0- co mistycy robili zawsze, sprawdzając i analizują swoje doświadczenie przez dziesięciolecia, wieki a nawet tysiąclecia.

(…)

TKW: Twierdzisz więc, że mistycyzm w odróżnieniu od dogmatycznej religii jest naukowy, gdyż opiera się na bezpośrednich dowodach empirycznych i na badaniach.

KW: Tak, zgadza się. Mistycy nie chcą, byś brała cokolwiek na wiarę. Raczej podają ci cały zestaw eksperymentów do badania własnej świadomości i doświadczenia. Laboratorium to twój własny umysł, eksperyment – to medytacja. Sama robisz próby i porównujesz wyniki swoich badań z innymi, którzy również przeprowadzili eksperyment. Na podstawie tej wiedzy empirycznej dochodzisz do pewnych prawd ucha – do pewnych „głębokich prawd”.

 

Ken Wilber, „Śmiertelni Nieśmiertelni”, Jacek Santorski & Co, 1995, s. 102- 104

 

Reklamy

Evan Thompson, m. in. o tym, czym różni się sen świadomy od snu w którym śnisz że jesteś świadomy

Evan Thompson, między innymi o tym, czym różni się sen świadomy od snu w którym śnisz że jesteś świadomy.

Cały artykuł tutaj:
http://philosophyofbrains.com/2015/08/04/lucid-dreaming-or-dreaming-that-youre-dreaming.aspx

Wybrane przeze mnie fragmenty:
„Here’s the crucial phenomenological point: The state of dreaming you’re dreaming lacks the mental clarity of being able to observe and direct your attention to your dreaming.”

„First, knowing you’re dreaming and dreaming you’re dreaming don’t feel the same and seem different to memory when you wake up. The reason, as we’ll see, is that knowing you’re dreaming involves a certain kind of attention that’s missing when you dream you’re dreaming.”

„The difference has to do precisely with attention and meta-awareness: to be conscious of your dream requires that the dreamlike quality of the state be directly available to your attention. Only if you can observe or witness the dream state this way can you know clearly that you’re dreaming.”

„In a strong lucid dream, you don’t merely think, “I’m dreaming.” You also directly experience your state as a dream by attending to the dreamlike quality of your state.”

„So what defines a dream as being a lucid dream isn’t being able to control the dream content, but rather being able to direct your attention to the dream state as such”

Pozdrawiam 🙂

Andrzej Piotrowski Ji Do Poep Sa Nim- cytat [zen]

Źródło: Fanpage- Buddyzm Wprost: https://www.facebook.com/buddzym.duchoweposzukiwania/posts/472286929602046

Andrzej Piotrowski Ji Do Poep Sa Nim

Często zwracamy się ku praktyce Dharmy, ponieważ oczekujemy, że znajdziemy tam odpowiedź na nurtujące nas pytania. Obawiam się jednak, że jeśli przylgnęliśmy do słów np. „wszystko jest umysłem” stworzyliśmy nowe przywiązanie. Dlatego w zen mamy pytanie: Wszystko pochodzi z umysłu, ale skąd pochodzi umysł? To pytanie sprowadza nas do „nie wiem”. To nie wszystkie interesujące odpowiedzi, jakie możemy znaleźć w buddyzmie są najcenniejsze, ale właśnie „nie wiem”. Praktyka zen, która wyłoniła się z wielkiej buddyjskiej tradycji sprowadza nas do czegoś esencjonalnego i pierwotnego. Johanes powiedział, że przed narodzinami nie wiedzieliśmy niczego, ale teraz również niczego nie wiemy. Być może dlatego tak trudno jest utrzymać umysł tu i teraz. Każdy, kto siedzi Kyol Che doświadczył, jak trudno jest to robić. Dlaczego? Przecież to jest najprostsza rzecz. Jest tak ponieważ w tym momencie nie możemy niczego uchwycić. Nasze „ja” opiera się na chwytaniu i jest naszym najsilniejszym nawykiem. Chogjam Trungpa powiedział kiedyś, że nasze ego jest jak para okularów. Gdy ktoś nosi okulary bardzo na nie uważa i o nie dba. Są najbardziej chronioną rzeczą, ponieważ ktoś, kto ich używa jest świadomy, jak bardzo są one kruche i podatne na uszkodzenie. W naszej praktyce rzucamy wyzwanie naszemu najsilniejszemu nawykowi. Siadając na poduszce musimy odłożyć nasze okulary, wszystkie wyobrażenia i punkty odniesienia, które potwierdzają nasze „ja”. Każdy ma taki punkt odniesienia: kim jestem w życiu zawodowym, kim jestem w życiu rodzinnym, co mam w garażu, co mam w szafie, jaki jest stan mojego konta, moje ambicje i plany na przyszłość, suma zysków i strat i wynikające z tego zadowolenie lub frustracja. Z tych wszystkich rzeczy składa się nasze „ja”, ale jest to kompletna fikcja. DSSNim uczy, że to wszystko jest złudzeniem i tak naprawdę nie mamy nic poza tym momentem: BUM! (uderzenie w podłogę) ale jeśli myślisz, że go masz, on już zniknął. Tego również nie możesz chwycić. Gdy znikną punkty odniesienia cały schemat „ego” po prostu rozpada się i odkrywamy pustkę. To jest prawda o naszym „ja”. Fragment pewnego wiersza DSSNima mówi: „…podążaj za chwilą, stań się niczym” Ale to trochę przerażające, dlatego czym prędzej wracamy do czegoś co znamy. Sprawdzamy siebie, sprawdzamy innych i cały ten świat budując sieć opinii na temat rzeczywistości. Pakujemy się jednak w straszną pułapkę, tracimy naturalną jedność, przestrzeń i wolność. To, co pierwotnie niepodzielone pęka na przedmiot i podmiot i to, co nam pozostaje to niekończąca się szamotanina i walka. W zen często pojawia się metafora ryby w sieci. Gdy przyglądamy się naszemu życiu odkrywamy, że jesteśmy w sieci. Jak się z niej wydostać? BUM! (uderzenie w podłogę) Ten punkt jest jedynym wyjściem. Dlatego w naszej praktyce wciąż i wciąż na nowo powracamy do tego punktu. W tym punkcie cała sieć rozpada się.
Kiedyś pewien młody mistrz zen San Szeng odwiedził starszego i bardziej doświadczonego od siebie mistrza zen Hsueh Fenga i zapytał go: „Czym się żywi ryba, która wydostała się z sieci?” Mówiąc o rybie wskazywał na siebie, ponieważ czuł się całkowicie wyzwolony. Nie dostrzegł jednak pewnego subtelnego, ale mocnego przywiązania: dumy, arogancji i przekonania o doniosłości własnego osiągnięcia. Dlatego Hsueh Feng odpowiedział: „Odpowiem ci, gdy się z tej sieci wydostaniesz” San Szeng nie ustępując kontynuował: „Jesteś nauczycielem tysiąca pięciuset ludzi, a nie rozumiesz mojego pytania” Hsueh Feng przepłynął nad tym mówiąc: „Stary mnich jest zajęty doglądaniem świątyni”. Powinniśmy więc być bardzo uważni i nieustannie wracać do umysłu początkującego. Jeśli chwytamy się idei osiągnięcia czegoś musimy natychmiast to porzucić. Jest pewien kongan, który mówi: Stojąc na szczycie stumetrowego masztu, jak możesz zrobić jeszcze jeden krok?
Nasza praktyka powinna być napełniona tym właśnie duchem. Podążaj za chwilą, stań się niczym. Niezależnie od tego, jak wysoki jest maszt, na który się wspiąłeś, zrób jeszcze jeden krok.

Kiedyś zapytano DSSNima jak kontrolować myśli w czasie siedzenia. DSSNim odpowiedział, że jeśli jesteśmy przywiązani do myślenia, praktyka i myślenie są różne, jeśli natomiast nie ma przywiązania, praktyka jest myśleniem, a myślenie jest praktyką. Chciałam zapytać, co to znaczy?

Co teraz robisz?

Siedzę na poduszce i rozmawiam z tobą.

Dobrze. To jest czyste myślenie. Czy czyste myślenie i czysty umysł są takie same, czy różnią się? Jeśli po prostu robisz, to, co robisz, to co to jest? Czysty umysł czy myślenie? Jeśli powiesz czysty umysł, uderzam cię, jeśli powiesz myślenie, również cię uderzam. Nie twórz niczego. Zwykle przeciwstawiamy sobie czysty umysł i myślenie, oceniamy swoją praktykę i mamy poczucie tracenia czasu, ponieważ wciąż doświadczamy myślenia. Jeśli jednak nie chwytamy się myśli, ale pozwolimy im swobodnie przychodzić i odchodzić, wtedy myślenie jest niemyśleniem. Myślenie jest naturalną grą energii umysłu. Wszyscy mamy karmę i gdy siadamy do medytacji wyraźnie widzimy tę grę umysłu. Nasza podstawowa świadomość uwalnia wszystko, co zostało w niej zgromadzone. Gdy próbujemy powstrzymać lub chwytać myśli, wtedy potwierdzamy ich realność i one zaczynają nas kontrolować zasłaniając nasz czysty umysł. Przywiązanie powoduje, że tracą swoją przezroczystość i nie możemy zobaczyć czystej natury umysłu. Gdy będziemy widzieć je jako puste, staną się jakby przezroczyste i nie będą przeszkadzać czystemu umysłowi. W pustce czysty umysł i myślenie są tym samym. Czyste myślenie oznacza również postrzeganie prawdy i funkcji, właściwej sytuacji, relacji i działania. Bez tego czystego myślenia nasze życie jest niemożliwe. Problemem jest neurotyczne myślenie, ponieważ ono wypacza nasze życie i zamienia je w cierpienie. Umysł staje się podzielony, tworzy czas, przestrzeń i całą tą konstrukcję zwaną „ja”. Gubimy ten moment pogrążając się w iluzji. Nasza praktyka powinna być wolna od oczekiwań i fantazji. Musimy siedzieć, jakby to była ostatnia chwila naszego życia. Jeśli za chwilę umrzesz, czym są wszystkie twoje pragnienia? Taka praktyka jest czystą praktyką, to znaczy nie dodajemy zupełnie nic do tego co jest. Już jesteśmy kompletni. Tak więc, jeśli myślisz, to tylko myśl.

Czy w zen mówi się o różnych warstwach umysłu? Słuchałem kiedyś wykładu pewnego lamy, który powiedział, że jest gadatliwy umysł, spokojny umysł, obserwujący umysł. Zauważyłem, że obserwator jest przed myśleniem, jest tu i teraz.

Nie wgłębiaj się za mocno w taką analizę. To może wpędzić cię w pomieszanie. Są pewne buddyjskie systemy filozofii i psychologii, takie jak jogaczara. W tej nauce mówi się o ośmiu czy nawet dziewięciu świadomościach. Mamy pięć świadomości zmysłowych, i szóstą świadomość, która tworzy pojęcie. Np. gdy patrzysz na niebo nie mówi ono: „jestem niebo”. Masz bezpośrednie doświadczenie: „tylko niebieskie”, ale świadomość konceptualizująca nakleja na to naklejkę: „to jest niebo”. Wszystkie dane z pięciu świadomości zmysłowych opatrzone są naklejkami z odpowiednią nazwą. Następnie mamy siódmą świadomość – świadomość rozróżniającą, dyskryminującą, lubię – nie lubię, dobro – zło, przyjemne – bolesne itd. Ta świadomość tworzy całe ciągi myślowe i różne konfiguracje używając materiału wytworzonego przez szóstą świadomość. Wspólnie z nią tworzą całe złudzenie i są główną siedzibą ego. Siódma świadomość opiera się na ósmej świadomości zwanej alaja widżnianą, magazynem nasion. Tak więc sposób w jaki siódma świadomość interpretuje dane płynące z pięciu zmysłów i szóstej świadomości określany jest przez przeszłe doświadczenie zapisane w ósmej świadomości. Mówimy, że jest ona nasycona zapachem. W związku z tym wszystkie bieżące doświadczenia również napiętnowane są tym zapachem – karmą. To zniekształca czystość naszego postrzegania. Nie postrzegamy rzeczy takimi, jakie są, ale rzutujemy na nie zapach naszych wcześniejszych doświadczeń. Gdy na przykład spotykam kogoś, z kim miałem kiedyś złe doświadczenie, natychmiast pojawiają się emocje i uprzedzenia. Być może ta osoba zmieniła się, pozbyła się negatywności i jest zupełnie czysta, ale moje doświadczenie z przeszłości jest tak dominujące, że nie potrafię się otworzyć, aby to zobaczyć. To jest karma – silna tendencja. To samo dotyczy nałogów i innych skłonności. Przez świadomość dyskryminującą przepływają w obydwu kierunkach strumienie przeszłych i bieżących doświadczeń. Gdy praktykujemy zen świadomość nieustannie wszystko nazywająca, tworząca naklejki milknie, a świadomość dyskryminująca umiera z głodu. Ich pakt rozpada się. Praktyka budzi naszą dziewiątą świadomość. Jest to nasza czysta, prawdziwa natura, dharmakaja lub jak się mówi w Korei, czysta, biała natura. Kiedy budzimy się do niej, wtedy wszystkie świadomości zostają uzdrowione i przekształcone w poczwórną mądrość: mądrość zwierciadła, równości, subtelnej obserwacji i spontanicznego działania. To jest nauka jogaczary, która została zasymilowana przez zen. Jednak gdy praktykujesz, nie myśl o tym wszystkim. Czasem potrzebujemy mapy, ale musimy pamiętać, że studiowanie mapy nie jest tym samym, co podróżowanie. Trzymanie tych rzeczy w umyśle może zaszkodzić spontanicznej praktyce.

Mówi się często: mocna Dharma, mocny demon. Gdy po pewnym czasie praktyki wydaje nam się, że uporaliśmy się ze wszystkimi przeszkodami, nagle coś znowu się pojawia. Chcielibyśmy żeby one gdzieś wyparowały, zniknęły na zawsze. Jak sobie z tym radzić?

W regułach świątyni jest powiedziane: twoja karma jest jak wielka góra. Ale nikt nie powiedział, jak wielka, może są to Tatry, a może Himalaje. Dlatego mówimy: próbuj i próbuj przez 10 000 lat, ale to nie znaczy tylko 10 000 lat. To znaczy porzuć jakiekolwiek liczenie i powróć do próbującego umysłu. Ten umysł jest już wolny. Wtedy możemy nie tylko uwolnić się, ale pomóc temu demonowi. We wskazówkach mistrza zen Kjong Ho znajdujemy radę: „Nie oczekuj, że twoja praktyka będzie wolna od przeszkód. Umysł praktyki, jeśli unika przeszkód, z łatwością może się wypalić. Ostatecznie przez mocną praktykę pomóż każdemu demonowi”. Budda, który jest przykładem dla wszystkich, właśnie tej nocy poprzedzającej jego wielkie przebudzenie doznał największych wątpliwości. Można powiedzieć: urodził się obdarzony wielkim potencjałem, później praktykował głęboko przez wiele lat, powinien więc być całkowicie wolny od jakichkolwiek wątpliwości. Ale właśnie tuż przed postawieniem ostatniego kroku pojawił się Mara z dwunastoma córkami, próbując z całych sił go powstrzymać.

Im dalej w las, tym więcej drzew.

Tak więc praktyka zen oznacza, że musisz polubić mieszkanie w lesie i nagle odkryć: O, te wszystkie drzewa są moimi przyjaciółmi. W zen odrzucamy zwykłe kategorie dobra i zła oparte na lubię – nie lubię, dlatego wszystko staje się naszym nauczycielem. Im większa przeszkoda, tym większy nauczyciel. Życzę wam i sobie, abyśmy korzystali nieustannie z nauczania zawartego w każdej chwili naszego życia, gdyż jest ono zbyt krótkie, ulotne i zarazem cenne, aby tracić je na narzekanie i złudne fantazje na temat tego, jakie powinno być. Gdy mamy nieporuszoną wiarę w Buddę, który jest bliżej niż czubek naszego nosa, wszystko jest pustką, wszystko jest prawdą, wszystko jest funkcją. Tylko wtedy możemy pomagać temu cierpiącemu światu.

Główna Świątynia Do Am Sah

Wyzwolenie myśli- cytat

„Kiedy usiądziemy w pozycji medytacyjnej i zwrócimy umysł ku naszym myślom, okaże się, że nie ma myśli, której chcieliśmy się przyjrzeć- zostanie ona w jednej chwili wyzwolona. Nie uda się nam odnaleźć nic stałego, nic pewnego, czego można by się uchwycić. W tym samym momencie świadomość, która poszukiwała tej myśli, także zostanie wyzwolona. Nie uda nam się także odnaleźć ani tej myśli, której poszukiwaliśmy, ani tego, kto jej poszukiwał” Źródło: Khenpo Tenpa Yungdrung Rinpoczie, Siedem Zwierciadeł Dzogczen

Stan buddy jest pierwotny i naturalny!

Z mojej pracy licencjackiej 🙂

„Brak zrozumienia pustej natury rzeczywistości jest przyczyną cierpienia i nazywany jest „niewiedzą”. (…) Niewiedza, nie jest stanem umysłu, który należy zastąpić innym stanem umysłu- wyzwoleniem. Niewiedza jest zafałszowanym sposobem przeżywania świata, brakiem rozpoznania tego jaki umysł jest na prawdę. To oznacza, że to stan wyzwolenia jest prawdziwy, pierwotny i naturalny. Urzeczywistnienie stanu buddy nie jest więc modyfikacją umysłu poprzez dodanie do niego nowego elementu, który zastąpi niewiedzę, jest natomiast odkryciem jego naturalnej i prawdziwej natury, która istnieje i istniała od zawsze, a jedynie nie została rozpoznana. Stan buddy jest więc czymś wrodzonym i nieoddzielnym od umysłu, tymczasowo jednak „zakrytym” niewiedzą. Trening medytacyjny oparty na doktrynie pustości nie polega więc na zniszczeniu poczucia trwałego i odrębnego od świata Ja, ale na rozpoznaniu, że jest ono iluzją i nie istnieje w formie w jakiej było postrzegane wcześniej. Buddyzm podkreśla, że każda istota posiadająca umysł i zdolność odczuwania („czująca istota”) ma możliwość osiągnięcia tego stanu. To właśnie oznacza słynne buddyjskie stwierdzenie: „każdy ma naturę buddy”. Każdy bowiem kto doświadcza cierpienia, posiada jakąś formę umysłu. A skoro ktoś umysł posiada, to ostatecznie jest on pusty, ponieważ taka jest jego natura. A skoro jest pusty, to istnieje możliwość urzeczywistnienia tej prawdy- wyzwolenia.

Droga nakierowania umysłu ku kontemplacji

„Sposób uchwycenia tego, co to oznacza, polega na tym, że po okresie praktyki z obiektem medytacji, może się naprawdę pojawić praktyka bez punktu odniesienia. Po przyzwyczajeniu się do nie używania punktu odniesienia, można zrealizować stan bez punktu odniesienia. W celu schwytania tego, co nie zostało jeszcze uchwycone, praktykuje się zgodnie z czterema esencjonalnymi punktami. Aby ustabilizować to, co już zostało uchwycone, należy się do tego przyzwyczaić. Ten brak zamknięcia się jest pozbawioną wszelkich uwarunkować, świetlistą samą z siebie przejrzystością.”

Źródło: Namkhai Norbu, Dzogczen ścieżka samowyzwolena vol. 4

Prezentacja stanu czystej i całkowitej obecności

„Trzy są właściwości kontemplacji: podobna do lampy przejrzystość; przypominająca morze niezachwianość; oraz podobna do jedwabiu lekkość i miękkość.”

Źródło: Namkhai Norbu, Dzogczen ścieżka samowyzwolena vol. 4

Previous Older Entries